niedziela, 22 lutego 2015

Kolibry. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Kolibry. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Kolibry

      Widzieliście może latające kolibry? W słońcu skrzą się jak klejnoty. Dlatego często nazywane są latającymi klejnotami. Są tonajmniejsze ptaki świata. Największe z nich mierzą 22 cm, a najmniejsze są niewiele większe od dużych owadów i ważą tylko 2 gramy.  Aby zobaczyć je na wolności trzeba jechać do Ameryki PołudniowejŚrodkowej, lub w ciepłe rejony Ameryki Północnej.
     Kolibry to mistrzowie latania. W locie spędzają większość życia. Potrafią zawisnąć w powietrzu, ale też latać do tyłu lub na boki. Skrzydła mają krótkie, ale potrafią poruszać nimi bardzo szybko, do 90 uderzeń na sekundę. Są niezwykle szybkie, bo latają z prędkością do 120 km/h.
     Żywią się nektarem, który wysysają z kwiatów dzięki swoim długim dziobom, ale nie gardzą też owadami, które chwytają w locie. 
     Poniżej przedstawiamy zdjęcia tych niezwykle kolorowych ptaszków.
Z.W.












sobota, 21 lutego 2015

Zupa z ptasich gniazd. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Zupa z ptasich gniazd. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Zupa z ptasich gniazd

      To wyjątkowe danie przyrządza się w Chinach już od 400 lat. Rzeczywiście, tak jak w nazwie, podstawowym surowcem do jej przyrządzenia sąptasie gniazda salangan. Potocznie nazywane jaskółczymi gniazdami, jednak budowane są przez ptaki jerzykowate
     Gniazda owe ze względu na walory kulinarne dzielą się na gniazda czarne, które zbudowane są z materiału roślinnego, takiego jak: mech i źdźbła traw, oraz piór spojonych śliną, i gniazda białe, zbudowane z samej śliny. Te ostatnie są najdroższe, chociażby dlatego, że ich zbieranie jest bardzo utrudnione. Przyczepione są one do skał w niedostępnych nadmorskich niszach i jaskiniach. Dostęp do nich możliwy jest tylko na małych łódkach, a do ich zbierania przydaje się trochę akrobacji i odwagi. Gniazda te można teraz kupić w sklepach, a gotować wg. przepisu.     
     Najpierw gniazda te moczymy przez 24 godziny, wyjmujemy pióra i inne niejadalne ich składniki i gotujemy, dodając rosół z kurczaka. Przyprawiamy do smaku. Gniazda rozgotowuja się, a ich konsystencja staje się podobna do gotowanego makaronu. Smak dla Europejczykówjest jakby niewyczuwalny, natomiast  Azjaci zajadają się tą potrawą, a jej ceny osiągaja niebotyczne rozmiary. 
     Przypuszczam, że nigdy nie będziemy próbować tego dania, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy zapoznali się z jej sposobem przyrządzania.
Przepis:
5 dkg suszonych gniazd ptasich,
 4 szklanki rosołu z kury,
 2 piersi kurczęcia,
 3 białka,
 2 łyżki mąki kukurydzanej (ziemniaczanej),
 2 łyżeczki soli,
 8 dkg wędzonej szynki,
 pól łyżeczki glutasoli
 
1. Namoczyć ptasie gniazda w szklance wrzącej wody i trzymać przez całą noc w wodzie. Osączyć i ułożyć zmiękczone gniazda na dużej patelni. Dodać 1,5 szklanki gorącej wody i dusić 30 min. Przełożyć do małej miseczki i schłodzić.
2. Schłodzić pół szklanki rosołu.
 3. Posiekać mięso kurczęcia na miazgę, do mięsa powoli wlewać rosół stale mieszając. Dodać ubite białka.
 4. Na 15 min. przed podaniem połączyć gniazda z resztą rosołu. Dodać mąkę rozprowadzoną dwiema łyżkami wody. Zagotować na dużym ogniu, zmniejszyć ogień i dusić; dodać szynkę, sól i glutasól. Tuż przed podaniem zdjąć zupę z ognia i powoli wlać do niej – stale mieszając – mięso kurczęcia wymieszane z rosołem i białkiem.
 
Z.W.










piątek, 20 lutego 2015

Putto. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Putto. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach



Putto

      Putto to postać małego, nagiego chłopca jako motyw dekoracyjny. Może to być rzeźba lub obraz. W okresie renesansu i barokuprzedstawiany jako uskrzydlona postać małego aniołka, w nawiązaniu do antycznego bóstwa - Erosa
     Aniołki takie często umieszczano na obrazach jako uzupełnienie drugiego planu, lub jako rzeźby, jako ozdoba parków, ogrodów, tarasów.
     Na zdjęciach poniżej przypominamy postacie Putto w typowych dla niego formach.
Z.W.






środa, 18 lutego 2015

Popielec. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Popielec. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Popielec

      Minął karnawał, czas uciech i zabaw!  Teraz zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego następuje 40-to dniowy post (nie wliczając niedziel) przed Wielkanocą.
     Kapłan  katolicki w dniu tym posypuje popiołem głowy wiernych.  Zwyczaj posypywania głów dla pokuty pojawił się już w VIII wieku. Papież Urban II ustanowił go obowiązującym w całym Kościele w XI wieku. Popiół pochodził ze spalonych, poświęconych palm z Niedzieli Palmowej poprzedniego roku.
     Wszystkich katolików w dniu tym obowiązuje ścisły post polegający na powstrzymaniu się od spożywania potraw mięsnych, a dodatkowospożywanie tylko jednego posiłku w ciągu całego dnia.
     Dawniej Środę Popielcową nazywano Wstępną Środą. Poniżej przytaczamy opis obyczajów Wstępnej Środy za panowania Augusta III Sasa(1733 - 1763), a spisanych przez Jędrzeja Kitowicza.
Z.W.
O Wstępnej Środzie
 
W ten dzień w kościołach dawano ludowi opielec, to jest przyklękającym przed wielkim ołtarzem lub przed innym pobocznym po odprawionej mszy świętej ksiądz posypował głowy popiołem z palmy w Kwietną Niedzielę święconej (nie z trupich kości, jak rozumie prostactwo) upalonym, przypominając ludowi tym sposobem, że kiedyś w proch się obróci, zatem żeby się do marności światowych, a tym bardziej do rozpusty nie przywiązywał, ale owszem za zbytki i swawole mięsopustne miał się przy poście świętym do pokuty. Na ten popielec zjeżdżali się i schodzili do kościołów wszyscy katolickiego wyznania, panowie nawet najwięksi nigdy go nie opuszczali. Ale że nie wszyscy byli sposobni w Stępną Środę do przyjęcia tego obrządku, przeto dawano go drugi raz po kościołach, mianowicie po wsiach, w pierwszą niedzielę postu. Taka zaś była jeszcze pobożność Polaków pod panowaniem Augusta III w latach początkowych, że nawet chorzy, nie mogący dla słabości przyjąć popielcu w kościele, prosili o niego, aby im był dany w łóżku.
 
Lecz ku końcu panowania wyżej wyrażonego króla, gdy wiara stygnąć poczęła, w młodzieży osobliwie duchem libertyńskim zarażonej, popielec ledwo miał ciżbę do siebie w kościele, i to najwięcej od pospólstwa; po domach zaś rozdawać go, gdy nicht nie prosił, w cale zaniechano. Ale natomiast nie fatygując księży swawolna młodzież rozdawała go sobie sama, trzepiąc się po głowach workami popiołem napełnionymi albo też wysypując zdradą jedni drugim obojej płci na głowy pełne miski popiołów. Ta jednak swawola nie praktykowała się po wielkich domach, tylko po małych szlacheckich i po miastach między pospólstwem.
 
Druga ceremonia - nie kościelna, ale światowa - z popiołem bywała długo w używaniu po miastach i po wsiach, która zawisła na tym, że jaki młokos przed przechodzącą lub tuż za przechodzącą niewiastą albo jaka dziewka przed lub za przechodzącym mężczyzną rzucała o ziemię garnek popiołem suchym napełniony, trafiając tym pociskiem tak blisko osoby, że popiół z garka rozbitego, wzniesiony na powietrze, musiał ją obsypać albo obkurzyć. Co zrobiwszy swawolnica lub swawolnik, zawoławszy: "Półpoście, mości panie" lub "mościa pani", albo "panno", uciekł; że zaś nie kożdy mógł znieść cierpliwie taki ceremoniał, sukni i oczom szkodliwy, mianowicie gdy między osobą czyniącą i cierpiącą żadnej przyjaźni i znajomości nie było, trafiało się, że stąd wynikały zwady i bitwy, a tak ta ceremonia niedługo ustała, przeniósłszy się z katolików na samych Żydów, których afrontować i nie tylko garkiem popiołu za plecy zwalić, ale też i kijem wyprać za lada okazją wolno było, osobliwie w Warszawie, gdzie Żydzi, nie mający prawa inkolatu, bardzo pokornymi być musieli, a zatem małe krzywdy i urazy cierpliwie znosili.
Zeszedł nareszcie popiół i z Żydów, gdy bilety nastały, które czyniąc marszałkom wielkim koronnym niemałą intratę, ściągnęły też na Żydków kochanych większą protekcją. Żyd by najmniej urażony, byle tylko znał urażającego, natychmiast pozywał na sądy marszałkowskie, gdzie przestępcę nieodwłocznie na worku albo na skórze, podług majątku osoby, skarano; więc afrontowanie Żydów w cale nie tylko w ten sposób, ale i w inny wszelki ustało. 










wtorek, 17 lutego 2015

Kiszone śledzie. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Kiszone śledzie

      Po szwedzku ten przysmak nazywa się surströmming.
     Szwecja jest krajem morskim, z dwóch stron otoczona morzami. Dawniej, choć mogło brakować różnych artykułów spożywczych nie brakowało jednego - ryb, a szczególnie morskich ryb. Najpopularniejsze były śledzie. Problem był jednak w ich przechowywaniu. Sól była bardzo droga, wymyślono więc (oprócz suszenia) kiszenie śledzia
     Kiszono je w beczkach, tak jak my kisimy kapustę, czy ogórki. Kiszeniu temu towarzyszyły bulgotania, które były skutkiem zachodzących procesów chemicznych. Teraz wyjmuje się te kiszone śledzie z beczek i pakuje do puszek. W tych puszkach też zachodzą procesy, wskutek których wytwarzane są gazy. Takich puszek nie wolno wnosić na pokład samolotów, ponieważ nie ma gwarancji, że nie wybuchną. 
     Puszki otwierać najlepiej pod wodą, lub na świeżym powietrzu. Potrawa po prostu cuchnie okrutnie. Prawdopodobnie zdarzały się takie przypadki, że wzywano pogotowie gazowe do ulatniającego się gazu, ale nie gaz się ulatniał, tylko akrat otwierano puszki z kiszonymi śledziami.
     Póki co, potrawa owa cieszy się w Szwecji wielkim powodzeniem, a nawet organizowane są uczty, na których się ją spożywa. Najlepsza jest podobno z cebulką, śmietaną i ziemniakami, lub z chlebem, a koniecznie popijana wódeczką, rzadziej piwem. 
     Będąc w Szwecji zachęcamy do spróbowania kiszonych śledzi. Może właśnie ta potrawa wam zasmakuje?
Z.W.










poniedziałek, 16 lutego 2015

Kanczyle. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Kanczyle

 https://www.urloplandia.pl/ciekawostki-1/roznolandia/kanczyle/

      Kanczyle są prawdopodobnie przodkami jelenia europejskiego. Aż nie chce się wierzyć! Przecież jelenie to duże zwierzęta, a kanczyle sąnajmniejszymi z parzystokopytnych. Niby wielkości szczura, ale za to z kopytami. Osiągają długość do 80 centymetrów, a wysokość w kłębie dochodzi w przypadku największych zwierząt do 40 cm
     Zasiedlają skaliste lasy podzwrotnikowe Azji. Mniej liczny podgatunek ( kanczyl afrykański) mieszka w Afryce. Są zwierzątkami zwinnymi i poruszają się szybko. Żywią się roślinami.
     Poniżej zamieszczamy zdjęcia jak wyglądają. Są płochliwe i w lesie ciężko je zaobserwować.
Z.W.

www.urloplandia.pl












niedziela, 15 lutego 2015

Bestia z Gévaudan. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Bestia z Gévaudan. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy nad morzem, w górach

Bestia z Gévaudan

      Działo się to w latach: 1764 -1767 w niewielkiej francuskiej prowincji Gévaudan, leżącą w pobliżu dzisiejszego departamentu Lozère. W okresie tych trzech lat niezidentyfikowana bestia zabiła 112 osób. Dokonała około 240 ataków na bezbronne kobiety i dzieci. Okaleczała zwłoki, które następnie rozrzucała po okolicznych polach i lasach. Świadkowie opowiadali o jego wyglądzie niesamowite historie.
     "Jakkolwiek jest rozmiaru rocznego cielęcia, płaszcz czerwonawy, większa i ciemniejsza niż reszta ciała głowa, ze szczękami zawsze rozwartymi, uszy krótkie i proste, czarny pasek szeroki na cztery palce wzdłuż pleców, pierś biała i wielce szeroka, ogon bardzo długi i mocny za wyjątkiem koniuszka, który jest biały, tylne łapska są wielkie i długie, te od przodu, krótkie i porośnięte długim włosiem. Ma sześć pazurów na każdej łapie, co zostało zauważone z jej śladów na śniegu lub ziemi."
     "Jej futro było czerwonawe, jej łeb wyciągnięty w przód. Jak wielkiego charta jest jej pysk a jego koniec jest ogromnych rozmiarów, wstrętny i szorstki. Jej uszy są małe i sterczące jak rogi i zwinięte jak ślimak. Jej pierś jest szeroka, nieznacznie siwa. Wzdłuż jej pleców biegnie czarny pasek. Jej przepastny gardziel jest dobrze uzbrojony w zęby co tną jak szabla, znakomite do odcinania głów. Taka szczęka jest rzadka u innych zwierząt. (..) Tnie ostro i porządnie jak brzytwa i nie szczędzi nikogo. Z jakiej był ten potwór rasy?". 
     "Jej szczęki są takie same jak lwie lecz większe(...). Kark jest obrośnięty włosiem, długim, czarnym i gdy jeży się czyni jej widok jeszcze straszniejszym. W dodatku do dwu rzędów wielkich ostrych zębów ma jeszcze dwa w formie obronnych kłów, tak jak dzik a są one niezwykle ostre."
     "(...)Nie jest wilkiem, paszcza jest zawsze rozwarta, uszy krótkie i proste, pierś biała i szeroka, ogon bardzo długi i mocny, tylne łapy wielkie i długie, zgodnie z niektórymi mające kopyta jakby końskie, te od przodu były krótsze i porośnięte długim włosiem, ma 6 pazurów na każdej łapie. Nie jest w rejonie znane żadne dzikie zwierzę z którego mogłaby się narodzić. Możesz dojść do wniosku, że będąc podobną do wilka i trochę do niedźwiedzia może być połączeniem niedźwiedzia i wilczycy (...). Może być dobrze wielką małpą z powodu dowodów, że kiedy przekracza rzekę podnosi się na tylnych nogach i brodzi, jak to czyni człowiek." 
     "Jej przednie nogi są krótkie ale łapy są w formie palców, uzbrojone w długie szpony. Jej tył przypomina tył tego co jest zwane rekinem lub krokodylem, jest pokryty łuskami (...). Jej tylne łapy są jak końskie i staje na nich rzucając się na ofiarę. Jej ogon przypomina ogon pantery i jest być może nawet trochę dłuższy. Ciało jej jest wielkości jednorocznego bydlęcia pokryte od jednej do drugiej strony krótkim, jednolitym płaszczem w kolorze brązowo-czerwonym. Nie ma za to prawie w ogóle futra pod brzuchem."
     Pierwszy atak nastąpił na początku czerwca 1764 roku na młodą kobietę wypasającą bydło. Bestia zaatakowała i tylko dzięki temu, że bydło ochroniło ją, dziewczyna ocalała. Wróciła do domu zszokowana i w poszarpanym ubraniu, twierdząc, że zaatakowała ją nieznana, straszna bestia.  Jej opowieściom nie uwierzono, myśląc, że zaatakował ją wilk, a strach spowodował histerię. 
     Potem nastąpił następny atak, na 14-letnią dziewczynę, która niestety nie przeżyła. Jej ciało było na wpół zjedzone. Następnie w tygodniowych odstępach bestia zabiła chłopca i dziewczynę. Kolejna niedoszła ofiara, również młody chłopiec wrócił do domu poraniony, z brakującymi kawałkami skóry na głowie i piersiach.
     Do tropienia bestii wezwano wojsko. Niestety, bez rezultatu. Kiedy zabito olbrzymiego wilka łudzono się, że to właśnie on dopuszczał się tych strasznych ataków. Sprawa na moment przycichła. Jednak odżyła z większą siłą, kiedy bestia rozszarpała następną ofiarę. Za parę dni znaleziono rozczłonkowane zwłoki kobiety, a później następnej, 70-letniej. Świadkowie opowiadali, że bestia zjadała ją i piła jej krew
     Wydano dekret o zakazie zabraniającym kobietom i dzieciom wstępu do lasu i samotnego opuszczania domów. Bestia nie atakowała mężczyzn. Czyżby obawiała się siły fizycznej? Zorganizowano polowania, w trakcie których dwaj myśliwi wytropili bestię. Z odległości 10 metrów oddali kilka strzałów, które okazały się celne. Bestia wywróciła się, podniosła i uciekała do lasu. Po kolejnych strzałach również padła, ale znowu podniosła się i w rezultacie uciekła. Myśliwi byli pewni, że strzały były śmiertelne. Szli po tropach znaczonych krwią, ale bestii nie znaleźli. Na ludność padł blady strach. Straszna bestia i do tego jeszcze nieśmiertelna. Stała się znana już w całej Europie.
     Król zarządził zorganizowane polowanie, w którym wzięli udział dragoni (40 konnych i 17 pieszych). Do zwabienia bestii przebrano żołnierzyw damskie ubrania, którzy udawali pasterki. Za zabicie bestii król wyznaczył wielkie nagrody. Do Gévaudan zaczęły ściągać rzesze chętnych, spragnionych sławy i skuszonych nagrodami. Łowy trwały ponad miesiąc. Zabito ponad sto wilków, ale bestii nie wytropiono.  Jak to jest możliwe, że profesjonalni myśliwi i żołnierze prowadząc przez miesiąc polowanie nie zdołali jej wytropić? Bestia jeszcze raz z nich zadrwiła. Strach przed nią osiągnął niebotyczne rozmiary.
     Bestia atakowała niezagrożona. Na oczach świadków zjadała swoje ofiary, lub spłoszona wydzierała kawałki ciał, uciekając z nimi do lasu. Miażdżyła jednym kłapnięciem strasznych szczęk ludzkie głowy i rozszarpywała torsy. Część ofiar było pozbawionych ubrania, a część zwłok zakopanych w ziemi. Był przypadek, że rozszarpane zwłoki leżały na śniegu, ale wokół nich nie było żadnych śladów. Różnorodność metod zabijania,  jej przebiegłość i premedytacja sugerowała, że bestia nie działała sama, tylko była kierowana przez człowieka.
    Zabijane były również zwierzęta, ale bardzo sporadycznie. Nieraz bestia atakowała bydło tylko po to, aby wywabić pasterzy aby ich zabić i zjeść. Widocznie preferowała ludzkie mięso. Strach mieszkańców cały czas się potęgował. Sugerowano, że ta bestia to wilkołak, albo nawet cała zgraja wilkołaków. Mówiono, że wilkołaki te nocą podkradają się pod chałupy. Słyszano ich śmiech i na wpół ludzką mowę. Bestia dla zabawy rzucała się nieraz na mężczyzn, których przewracała i paraliżowała, nie czyniąc im żadnej szkody, tylko bawiąc się nimi.
     Kolejni wielcy myśliwi polujący na bestię poddawali się. Nie mogli jej nawet wytropić. A ona za to pojawiała się w róznych niespodziewanych miejscach i dalej zabijała ludzi.
     W końcu pojawił się Jean Chastel, emerytowany myśliwy dorabiający sobie jako karczmarz. Nie miał dobrej opinii u miejscowej ludności. Często kłusował razem ze swoimi synami, ale dzięki protekcji  hrabiego de Morangiès markiza d'Apcher, u których byli na usługach, zawsze zostawali wyciagani z aresztu.
     W październiku 1766 roku w polowaniu na bestię wzięli udział między innymi Jean Chastel ze swoimi synami. W czasie polowaniawytropiono ją i kiedy wydawało się, że nic już nie stoi na przeszkodzie, by ją unicestwić, bracia Chastel spowodowali celowo upadek z koni kilku szlachciców. Dzięki tej sytuacji byli oni narażeni na atak bestii, która jednak nie zaatakowała ich, ale skorzystała z zamieszania i uciekła. Za ten eksces bracia Chastel trafili do więzienia. Wówczas w trakcie ich pobytu w więzieniu bestia nie pokazała się, ale ponownie zaatakowała znowu po ośmiu miesiącach., kiedy dzień wcześniej bracia Chastel wyszli z więzienia.
     19 czerwca 1767 roku Jean Chastel postanowił ostateczne zapolować na bestię. Przygotował się do tego w ten sposób, że przetopił na kule trzy srebrne medaliony z wizerunkiem Matki Boskiej. Kule te poświęcił, a na polowanie zabrał również Biblię. Wprawił wszystkich w osłupienie, gdy w trakcie polowania w okolicach Saugues zatrzymał się na polanie, wyciągnął Biblię i czytając ją czekał na bestię. Ta wybiegła z krzaków. Zobaczywszy myśliwego stanęła spokojnie i zaczęła machać przyjaźnie ogonem. Pozostali myśliwi zaczęli krzyczeć, żeby natychmiast strzelał, a ten spokojnie zdjął okulary, zamknął i schował Biblię a dopiero potem wolno wycelował. Bestia cały czas stała nieruchomo przyglądając się Chastelowi. Potrzebne były dwa strzały, aby ją uśmiercić. To był już jej koniec. Zabiła 112 osób i raniła 53.
     Bestia po śmierci została zabalsamowana i wożona od miasta do miasta, gdzie za opłatą pokazywano ją gapiom. Król rozkazał zawieźć ją do Wersalu, gdzie mógł sam  zobaczyć tę bestię. Niestety, kiedy Chastel już dotarł na dwór królewski zwierzę dzięki złej technice balsamowania było już tylko rozkładającą się padliną. Król kazał to ścierwo zakopać, a Chantel nie uzyskał spodziewanej nagrody.
     Do dnia dzisiejszego nie wiadomo czy Chastel był bohaterem, czy przestępcą. Już wcześniej sprowadzał różne dzikie zwierzęta, które szkolił do zabijania, a bestia w stosunku do niego była bardzo przyjaźnie nastawiona. Poza tym wcześniej chwalił się, że jest w posiadaniu rzadkiego gatunku hieny, która była bardzo podobna do rzeczonej bestii. Wiele znalezionych ciał było nie tylko zabitych przez zwierzę, ale następnie rozebranych, przy czym odzież nie była naruszona. Chastel po wielu atakach bestii znajdował się jako pierwszy na miejscu zdarzenia. Wszystkie te fakty są zastanawiające i mogą sugerować udział Chastela w morderstwach.
     Po śmierci jego dom został spalony a prochy posypane solą. Wynika z tego, że miejscowi również przekonani byli o współudziale Chastelaprzy tych wielokrotnych morderstwach.
Z.W.
     










Polecany post

1.000 artykułów!. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

1.000 artykułów!        Jak ten czas szybko leci! Wydawałoby się, że dopiero niedawno zaczynaliśmy redagować Ciekawostki na Urloplandii , ...