środa, 18 maja 2016

Lord Howe Island. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Lord Howe Island

   Wybierając zdjęcia do tego artykułu, rozmarzyłem się. Są piękne. Ale trudno, żeby nie były piękne, skoro sceneria wyspy nie pozwala robić innych zdjęć.
     Lord Howe Island jest wyspą wulkaniczną, należącą do Australii, a położoną na Morzu Tasmana w odległości niecałych 600 km od wybrzeża australijskiego i 1.600 km od Nowej Zelandii. Ma kształt odwróconej litery "C". Jej długość wynosi ok. 10 km, a szerokość od 2 km do 200 metrów. Mieszka na niej zaledwie 348 stałych mieszkańców (wg spisu ludności z 2006 roku), którzy zajmują się turystyką, uprawą endemicznej palmy Kentia, rybołówstwem i rolnictwem. Sklepów jest niewiele. Jest piekarnia, rzeźnik, sklep spożywczo przemysłowy, sklep monopolowy. Także muzeum, restauracja, poczta, informacja turystyczna, policja, kręgielnia i bankomat. Funkcjonuje również mały, czteroosobowy szpitalik i przychodnia lekarska. Nie ma komunikacji publicznej, a głównym środkiem komunikacji jest rower.
     Liczba turystów jest ograniczona do ilości 400 osób. Co można robić na tej malutkiej wyspie? Przede wszystkim odpoczywać. Wypoczywać z dala od tłumu turystów i namolnych sprzedawców wszystkiego. Można napawać się pięknymi widokami, przyrodą, laguną i oceanem. Na wyspie znajdują się endemiczne zwierzęta, nie występujące nigdzie
indziej na świecie, takie jak: Straszyk Dryococelus Australis, Lord Howe Woodhen, Providence Petrel i inne.
     Wyspę otacza rafa koralowa, gdzie można nurkować i podziwiać egzotyczne ryby i koralowce. Można uprawiać kayaking, żeglarstwo, windsurfing, kitesurfing, pływać stateczkiem ze szklanym dnem do obserwacji laguny. Można wybrać się na wycieczki rowerowe i piesze. Na wyspie jest szlak turystyczny na Mount Gower, uznawany za jeden z najpiękniejszych na świecie.
    Wyspa umieszczona jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Poniżej zamieszczamy zdjęcia, dzięki którym możemy upewnić się, że jest to wyspa z naszych marzeń.
Z.W.



Zapis nutowy. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Zapis nutowy. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Zapis nutowy

   Ciężko sobie wyobrazić (oczywiście nie dotyczy to profesjonalistów) jak można zapisać coś, co się słyszy, w wersji graficznej. A jednak muzyka zaczęła być zapisywana jeszcze przed VIII wiekiem. Co prawda nie znano jeszcze klasycznej pięciolinii. Muzykę zapisywano bezliniowo, a zapis służył do odtwarzania chorałów rzymskich (gregoriańskich). Znaki odzwierciedlały ruchy rąk kantora kierującego śpiewem.
    Od tego się zaczęło. Potem zaczęto udoskonalać system, a teraźniejszy zapis nutowy nie różni się praktycznie niczym od zapisu stosowanego w XVII wieku. Podstawowym elementem notacji nutowej jest pięciolinia, na której (również nad nią i pod nią) umieszczamy różne znaki, takie jak: klucze, znaki chromatyczne (krzyżyk, bemol i kasownik), nuty i pauzy, metrum, oznaczenia tempa, dynamiki i artykulacji, frazowanie i inne.
    Wszystko to składa się na to, aby muzyka była wiernie zachowana. Do tego dochodzi jeszcze talent i emocje instrumentalisty, a utwór zapisany, wiernie zostanie odtworzony.
   Poniżej zamieszczamy różne sposoby zapisów nutowych, a także inne zdjęcia związane z notacją muzyczną.
Z.W.


Likaony. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Likaony

     Likaony to chyba najbardziej inteligentne ze wszystkich ssaków drapieżnych. Swoją inteligencją przewyższają nawet wilki.
     Zamieszkują suche obszary Afryki na południe od Sahary. Kiedyś występowały na całym obszarze Afryki, a w starożytności nawet na Bliskim Wschodzie, aż po Babilonię. Zwierzęta te mają silny instynkt stadny i występują w dużych watahach.
     Likaony są najbardziej skutecznymi łowcami spośród wszystkich ssaków. Wszystko dlatego, że potrafią współpracować w grupie. Podczas polowania wydaje się jak gdyby każde ze zwierząt polowało indywidualnie i wybierało każde swoją ofiarę. Nie wzbudzają przy tym popłochu wśród stada. Potem wszystkie raptem decydują się na atak jednego, jedynego zwierzęcia, które nie ma już szans ucieczki. Tym  bardziej, że potrafią one biegać wytrwale, nawet do 5 km  z szybkością 50 km/h, a niektóre nawet z szybkością 65 km/h.  Każde z likaonów ma w strategii polowania swoją ściśle przeznaczoną rolę. Dopadają zwierzynę i w krótkim czasie rozszarpują ją na kawałki.
     W przeciwieństwie do lwów i wilków likaony ustępują młodym w dostępie do pokarmu. Opiekują się chorymi i kalekimi osobnikami, również osieroconymi młodymi. Ciekawy jest sposób karmienia szczeniąt i opiekujących się nimi samic. Po powrocie z polowania zwracają pokarm i tym pożywieniem je karmią.
     Możemy się tego nauczyć od likaonów, że aby coś osiągnąć i odnieść sukces, należy działać zespołowo i opracować dobrą strategię działania. Poniżej na zdjęciach przedstawiamy te reliktowe zwierzęta, które tak doskonale są zorganizowane w swoich stadach.
Z.W.




wtorek, 17 maja 2016

Houppelande. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Houppelande. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Houppelande

     Na pewno oglądaliście nieraz na obrazach, jak ubierano się w Średniowieczu. W XIV i XV wieku obowiązywała moda, w której wkładano wygodne ubrania, noszące ogólną nazwę - houppelande. Według kanonów tej mody, obowiązywały wysokie kołnierze i szerokie, lejkowate rękawy.
     Oczywiście był to strój dworski, wystawny. U kobiet był on spięty pod biustem ozdobnym pasem, a mężczyźni spinali go nisko na biodrach. Był szyty z sukna, lub aksamitu, często podbity futrem.
     W Polsce kołnierz skrojony był w stójkę. Ta odmiana stroju houppelande z polska nazywała się po prostu suknią.
     Uzupełnieniem stroju houppelande'owego było nakrycie głowy, czyli czepiec. U kobiet szczytem mody był czepiec tzw. siodłowy, a u mężczyzn - chapperon.
      Poniżej przedstawiamy obrazy, na których postaci ubrane są w te historyczne stroje. Na zdjęciach nam współcześni, ubrani są w stroje skrojone na podstawie dawniejszej mody.
Z.W.


Diabelski Most. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Diabelski Most. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Diabelski Most

     Jest w Bułgarii most, po którym niechętnie ludzie przechodzą na drugą stronę rzeki po zmierzchu. I to wcale nie z powodu tego, że jest wąski, a po obu stronach brakuje barierek. Według legendy most jest nawiedzony
     Legenda mówi, że budowniczemu mostu zmarła żona, a on wbudował w niego jej cień. Most był rzeczywiście trudny do konstrukcji, rzeka która pod nim przepływała była rwąca i szeroka. Nie to co dzisiaj. W pomoc zaangażował się więc diabeł, który widząc łatwy sposób na pozyskanie duszy zaoferował budowniczemu, że pomoże mu w tym zadaniu. Postawił tylko jeden warunek: jego wizerunek ma być widoczny, dopóki most będzie łączył brzegi rzeki. W przeciwnym razie zabierze duszę budowniczego do piekieł.
     Wiadomo było, że wizerunku diabła w tamtych czasach nie można było umieścić na moście. Budowniczy jednak spełnił warunek diabła, co sami możemy sprawdzić. Trzeba tylko spojrzeć na konstrukcję mostu pod pewnym kątem i twarz diabła ukaże się w odbiciu w tafli wody. Czy to wypełniło warunek? Nie wiadomo, ponieważ budowniczy zmarł tuż po oddaniu mostu do użytku.
     Tyle mówi legenda. Most jest wybudowany nad rzeką Ardą w Rodopach, 70 km na południe od Płowdiw, niedaleko granicy tureckiej. Powstał na początku XVI wieku, w miejscu dawnego rzymskiego mostu. Ma 185 metrów długości i 11,5 metrów szerokości. Oprócz tego, że jest okazałym zabytkiem, zachwyca swoją krasą, lekkością konstrukcji i pięknym położeniem, co widać na poniższych zdjęciach.
Z.W.


czwartek, 12 maja 2016

Prozopagnozja. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Prozopagnozja. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Prozopagnozja

    Idziesz ulicą, mijasz przechodzących ludzi. Widzisz ich, oczywiście. Doskonale wiesz co robią, uśmiechasz się do nich, oni też odwzajemniają twój uśmiech. Widzisz ich oczy, usta, nos, brodę. Widzisz, lecz ich nie rozpoznajesz. No, może, kiedy im się bardziej przypatrzysz, to ich poznasz.
   Oglądasz film. Z zaciekawieniem śledzisz fabułę. Po jakimś czasie zaczynasz się gubić. Chwila, chwila, kto to jest ta postać, którą teraz oglądasz? Czy to jest główny bohater, który zmienił ubranie? A może to jest ktoś inny? A kto jest na drugim planie? Zaczynasz się zastanawiać. Po chwili już sobie przypominasz. Tak, to jest chyba ta postać, ale do końca nie jesteś przekonany.
   Spotkałeś kogoś na ulicy. Rozmawiasz z nim. On traktuje ciebie jako dobrego znajomego, a ty nie wiesz kto to jest. Jak się nazywa? Skąd się znamy?
   Jesteś w kręgu przyjaciół. Opowiadają oni o przygodach wspólnego znajomego. Zwracają się do ciebie: pamiętasz Franka? No wiesz, tego co się kolegował z Ryśkiem? Robisz dobrą minę do złej gry. Jasne, że pamiętam! Ale przecież nie wiesz jak wyglądał Franek, o Ryśku już nie wspomnę.
    Jest taka przypadłość, która w szczególnych przypadkach jest przykrą chorobą. Nie, nie boli, ale sprawia, że stawia cię w niezręcznych sytuacjach. Nie poznajesz znajomych, przechodzisz obojętnie obok nich na ulicy. Mogą pomyśleć, że ich lekceważysz, albo się na nich gniewasz. Ta przypadłość ma swoją nazwę. To prozopagnozja. W szczególnych przypadkach trudno z nią żyć. Słyszałem o takim mężczyźnie, który nawet nie poznawał swojej żony. Musiała nosić charakterystyczną zapinkę we włosach.
    Trudno w to uwierzyć, prawda? Można też się z tego pośmiać. Ale trzeba zrozumieć, że są tacy ludzie, prozopagnostycy, a jest ich 2% populacji.
    Ja też przechodzę po ulicy, nie poznając ludzi. Kiedy byłem kawalerem, nie mogłem sobie przypomnieć panien z którymi się umawiałem, a poznawałem je po tym, jak się do mnie uśmiechały. Może to prozopagnozja? Jeśli nawet, to mam nadzieję, że niewielka. Pozdrawiam wszystkich, którzy mają podobne problemy, ale się nad tym jeszcze nie zastanawiali.
Z.W.


Końska mucha. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Końska mucha. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

Końska mucha

     Wszyscy znamy to przykre uczucie, kiedy ukąsi nas mucha końska. Jest to takie uparte stworzenie, które nie odpuści, nawet wtedy, kiedy ją odganiamy. Będzie nas usilnie atakować, aż nas dopadnie, albo my ją unicestwimy.
    Muchy te spotykamy od maja, aż do późnej jesieni. Najczęściej w lasach, na polach, w pobliżu zbiorników wodnych. Najbardziej aktywne są w upalne i wilgotne dni, a szczególnie przed burzą. Biedne są zwierzęta zaatakowane przez końskie muchy, które opracowały specjalną formę ataku. Ich ugryzienia są bolesne, ponieważ nie stosują żadnego środka uśmierzającego ból. Rozcinają skórę swoim aparatem gębowym, zliżą trochę krwi, odskakują i kiedy zwierzę jest zajęte lizaniem bolącej ranki, atakują ponownie w innym miejscu.
     Oczywiście atakują tylko samiczki, samce natomiast żywią się nektarem i pyłkiem kwiatowym, spadzią, a więc podobnie jak pszczoły zapylają kwiatostany i jak wynika z tego, są owadami pożytecznymi.
     Jako ciekawostkę można dodać, że jusznice są jednymi z najszybszych zwierząt. Szybsze nawet od  geparda. Mogą go dogonić w jego najszybszym biegu (oczywiście są to rozważania teoretyczne) i zaatakować. Szybkość lotu muchy końskiej dochodzi do 140 km/h. Może przelecieć w ciągu 1 minuty, 2 km 300 metrów. A dzięki receptorom podczerwieni, które pozwalają na dostrzeżenie potencjalnych ofiar z dużych odległości, szybkość ta jest jej bardzo dużym atutem.
     Życzymy więc wszystkim tym, którzy jadą pod namiot, lub wybierają się na dalekie spacery, żeby nie mieli przygód z muchami końskimi, które są uprzykrzeniem turystów.
Z.W.



Polecany post

1.000 artykułów!. Urloplandia noclegi, atrakcje, restauracje, wczasy, spa

1.000 artykułów!        Jak ten czas szybko leci! Wydawałoby się, że dopiero niedawno zaczynaliśmy redagować Ciekawostki na Urloplandii , ...